niedziela, 27 lipca 2014

EC-1


Saint Motel - My Type

Mieliśmy w Łodzi huczne świętowanie w ten weekend. Miasto zafundowało nam całą masę atrakcji z okazji swoich urodzin, dzięki czemu dane było mieszkańcom wejście na teren jeszcze nie wykończonego kompleksu EC-1. Wizję przyszłości Mojego Miasta bardzo mnie ekscytują i czuję, że będzie to miejsce do którego często będę przychodzić. Do tej pory oglądałam je z różnych stron przez dziury w płocie, a teraz z ogromną przyjemnością pierwszy raz rzeczywiście się w nim znalazłam. I co tu dużo mówić - miłość od pierwszego odwiedzenia <3 Na tą okazję oczywiście trzeba było się odpowiednio wystroić, żeby się dobrze wpasować w moje, jak przewiduje, przyszłe ulubione miejsce w Łodzi. Nie mogę się doczekać chwili, kiedy zostanie na dobre ukończone i otwarte! Trudno było się skupić na stylizacji z takimi architektonicznymi cudami dookoła, więc przy okazji przybliżę Wam nieco to miejsce. A jest na co popatrzeć, w końcu to Bryła Roku 2013! (duma mnie rozpiera!)

P.S. Buty i torebka to prawdopodobnie moje najlepsze wyprzedażowe zdobycze w ostatnim czasie, także mówię Wam: lećcie na zakupy póki jeszcze są takie skarby ;)









 bluzka: House / szorty, okulary, pierścionki: H&M / buty: Zara / torebka: Parfois

 



wtorek, 15 lipca 2014

Comfortable


 The Knocks feat. X Ambassadors - Comfortable

Lato, lato, kochane lato <3 Pokazujemy nogi i odsłaniamy brzuch! A przy okazji korzystamy z najnowszych trendów. Intensywne kolory jak żółty, pomarańczowy czy limonkowa zieleń same się proszą, żeby je wystawić na takie piękne słońce. Moje słoneczne szorty złagodziłam nieco kontrastowym, również ostatnio rozchwytywanym kolorem, o wdzięcznej nazwie baby blue. W bonusie mamy białe paznokcie. Najpierw je pomalowałam, a potem wyczytałam, że to najgorętszy trend ;) I nic dziwnego, bo doskonale podkreślają zarówno neonowe jak i pastelowe barwy, a z opalenizną - nawet tak skromną, jak moja, wyglądają świetnie! Na deser kwieciste Gazelle. Nie wiem jak Wam, ale mi się już "przejadły" New Balance widoczne praktycznie na każdym kroku. Moim zdaniem pora wrócić do klasycznych, olsdskulowych modeli.

Kolorowych i słonecznych wakacji!






szorty: Scotch&Soda / top: H&M / buty: Adidas / okulary: H&M / pierścionek: H&M


czwartek, 10 lipca 2014

Koko$wag

Tak bardzo mi się spodobało to, co dziś ujrzałam, że zapragnęłam się tym podzielić ze światem. Trafiłam na stronę marki Koko$wag i po prostu się zakochałam <3 Świetne kolorowe motywy, coś świeżego, coś zabawnego, coś z duszą. Wiele modeli jest fantastycznych, ale moje serce skradły ludowe motywy. To jest coś, czego moim zdaniem w polskiej modzie brakuje, a powinniśmy korzystać z naszego dziedzictwa. Każdy przejaw inspiracji ludowym wzornictwem jest dla mnie czymś wspaniałym. Już odkładam grosz po groszu na te cudeńka ;)

Źródło: kokoswag.com

Źródło: kokoswag.com

Źródło: kokoswag.com

Jestem totalnie zauroczona! Więcej modeli znajdziecie na stronie Koko$wag.

piątek, 20 czerwca 2014

Get back to where you once belonged



 Jamie xx - Girl

Blog zapadł w bardzo długi sen zimowy. Tak długi, że przespał jeszcze całą wiosnę, ale właśnie się rozbudził i przeciąga się ospale. Nie będę się zagłębiać w przyczyny, różne okoliczności sprawiły, że wyszło tak, jak wyszło. Miło się znów zanurzyć w blogosferę i inne ciekawe zakamarki Internetu :)

Przypomniało mi się właśnie o tych zdjęciach. Już dawno temu były zrobione z przeznaczeniem na jakiś konkurs. Ja, jak to ja, miałam swoją wizję interpretacji tematu i chociaż odbiegła trochę od tego, co organizator miał na myśli, efekt mi się bardzo podoba. Wyszło tak łódzko-fabrykancko, z subtelnym powiewem nowoczesności. Nie wiem, czy rzeczywiście poszłabym gdzieś tak ubrana, ale chodziło tu bardziej o artystyczną wizję, która moim zdaniem idealnie wpasowuje się w tło starych murów Księżego Młyna. Oceńcie sami :)






 spódnica: Mango / koszula: Next (sh) / torebka: Stradivarius / pasek: nie pamiętam ;p / buty: Ryłko / pierścionek: Not A Virgin Shop / bransoletka: I am / kolczyki: prezent


piątek, 10 stycznia 2014

"365 razy zaczynać od nowa"


 Pharrel Williams - Happy

Już od 10 dni mamy Nowy Rok! Mam nadzieję, że dobrze go rozpoczęliście, bo ja nie mogę narzekać :) Życzę Wam wytrwałości i silnej woli w postanowieniach, żebyście cały czas szli do przodu i realizowali swoje marzenia i żebyście codziennie mieli „24 hours of Happy” ;)

Święty Mikołaj dobrze wie, że w moim przypadku  ma do czynienia z miłośniczką mody i wielbicielką metamorfoz. Dzięki temu, że mnie dobrze zna, zostawił dla mnie pod choinką (obok ubrań i biżuterii) książkę Trinny i Susannah „Całkowita przemiana”. Chociaż nie zawsze ich gust mi odpowiada, to uwielbiam je za to, co robią i jakie mają podejście do kobiet. Czuję, że po 5 minutach rozmowy z nimi byłybyśmy jak stare znajome, spotykające się po latach, i razem zgarniałybyśmy do metamorfoz szare myszki z ulicy.


Skupmy się jednak na książce. Bardzo mi się podoba jej prosta forma. Jest krótka, treściwa i zawiera wszystkie najważniejsze podstawy podstaw. Trinny i Susannah świetnie prezentują swój podział na typy sylwetki, charakteryzując po krótce każdy z nich i dając od razu konkretne porady: „noś to, a tego unikaj”. Poświeciły też trochę uwagi kolorom i wzorom, chociaż tutaj akurat nie wyczerpały tematu. Ja ekspresowej metamorfozy nie wymagam, ale jako osoba z aspiracjami do pomagania kobietom w kreowaniu wizerunku mogę śmiało potraktować tą książkę jako podręcznik, czy ściągę.

Muszę przyznać jednak, że choć od lat się interesuje tematem, i czytając nie odkryłam Ameryki, to i tak znalazłam w tej pozycji trochę inspiracji dla siebie. Przede wszystkim przeanalizowałam powtórnie swoją sylwetkę, dzięki czemu spojrzałam na moją garderobę z nieco innej strony. Druga rzecz, która do mnie trafiła, to pokazane przez nie kilka trików na nadanie drugiego życia starym i nietrafionym ubraniom. Sama mam stertę takich bluzeczek i spódniczek, czekających na zmiłowanie. Może w końcu coś z nimi zrobię... I na koniec, sam 24 godzinny plan metamorfozy, który choć nie jest odkrywczy, to jeśli ktoś zgodnie z nim postąpi rzeczywiście będzie w stanie sam dokonać przemiany. Widać, że dziewczyny chcą dotrzeć ze swoją misją po prostu wszędzie, i gdzie same nie są w stanie, tam poślą książkę. A mnie ten plan zainspirował do gruntownych porządków w szafie, także w pierwszej wolnej chwili podwijam rękawy i działam! A wszystkim paniom, które potrzebują jakiegoś bodźca do działania, albo po prostu nie wiedzą jak się za siebie zabrać, polecam sięgnąć po ten swoisty przewodnik.

A jak się u Was Mikołaj spisał? :)

piątek, 6 grudnia 2013

"Niech Cię fryzjer z nożycami gania"

Do napisania tego posta zainspirowały mnie liczne komentarze i komplementy na temat moich włosów. Bardzo o nie dbam, dlatego chce się z Wami podzielić swoimi sposobami ich pielęgnacji.


Hair - The Original "Hair" Broadway Cast

Długie włosy są uważane przez wielu za atrybut kobiecości. W średniowieczu i kobiety i mężczyźni nosili długie fryzury. W epoce baroku nastał czas przerysowanych, ogromnych peruk. W XX wieku kobiety stały się bardziej wyzwolone i chcąc dorównać mężczyznom zaczęły nosić krótkie fryzury. Rola męskiej fryzury zaś wzrosła wraz z pojawieniem się rock n'rolla. Wtedy długie włosy u mężczyzn wyrażały bunt i sprzeciw wszelkim konwenansom. Początkowo za "długie" uważano śmieszne  fryzury Beatles'ów. Mężczyźni z czasem zaczęli zapuszczać coraz dłuższe włosy jako symbol swojego wyzwolenia, umiłowania tolerancji i wolności. A to przecież tylko włosy... Kiedy jako nastolatka zafascynowałam się kulturą hippisów długie włosy nabrały dla mnie głębokiego, ideologicznego znaczenia. A teraz? Moim zdaniem wygląd zewnętrzny odzwierciedla (a przynajmniej powinien odzwierciedlać) osobowość. W moim przypadku wpływ na mój obecny wizerunek miały młodzieńcze upodobania i ostatecznie moje długie, naturalne blond włosy stały się „przedłużeniem” mojej osobowości. Wyrażają w pewien sposób moje umiłowanie do naturalnego piękna (przez naturalny kolor), romantyzmu (przez noszenie rozpuszczonych i rozwianych) i dają mi poczucie pewności siebie. Czuję się w nich piękna i kobieca. W dzisiejszych czasach mamy duże możliwości kreowania fryzury, a ludzie stają się coraz bardziej otwarci, więc każdy coś do siebie może dopasować tak, aby wyrazić swoją osobowość poprzez wygląd i poczuć się dobrze we własnej skórze.


Co do jednego myślę, że niezależnie od posiadanej fryzury się zgodzimy: dobrze jest o te włosy zadbać! Bo cel jest zawsze jeden – żeby się dobrze czuć i pięknie wyglądać. Dlatego też przedstawiam swoje metody, które mi i moim włosom doskonale służą.


Wybór kosmetyków i mycie


Szamponów jest całe mnóstwo, o różnych ciekawych nazwach i magicznych właściwościach. Sposób na to jest jeden: próbować, aż się znajdzie taki, który nam pasuje. Tak samo trzeba postąpić w przypadku odżywki. I teraz czas na TOP TIP: resztki szamponu, który nam za bardzo nie pasował możemy spokojnie używać do czyszczenia naszych kochanych pędzli do makijażu, a odżywki zaś do golenia nóg – arcygładkie nóżki gwarantowane! Ale wracając do sedna tematu – nie jest wcale powiedziane, żeby używać tylko jednego kosmetyku. Ponieważ są one bardzo zróżnicowane można zastosować taki trik, że najpierw namydlimy głowę np. szamponem do włosów cienkich i pozbawionych puszystości, a przy drugim myciu szamponem do włosów suchych, jak ja to czynię. Efekt jest naprawdę świetny.

Druga sprawa, to temperatura wody. Ja uwielbiam się kąpać w gorącej wodzie, takiej, że prawie parzy. Niemniej jednak na dłuższą metę coś takiego nie służy skórze, a szczególnie skórze głowy. Można zmoczyć włosy i głowę ciepłą wodą, żeby ją troszkę rozgrzać, ale szampon powinniśmy spłukać już chłodniejszą. Mycie w gorącej wodzie według ekspertów sprzyja przetłuszczaniu się włosów, natomiast końcowe spłukanie włosów zimną wodą poprawia ich kondycję i wygląd po wyschnięciu.

Jeśli chodzi zaś o odżywkę, to moim zdaniem najlepsze są odżywki spłukiwane. Kiedy nałożymy taką odżywkę, zapniemy włosy i później wskoczymy pod prysznic, dzięki wysokiej temperaturze odżywka doskonale zadziała. Później tylko szybciutko ją spłuczemy i gotowe. Nie zajmuje to więcej czasu, a włosy są doskonale odżywione. Odżywki w spray'u czy w kremie obciążają włosy przez co fryzura nam "opada". Wiele takich odżywek również sprawia, że włosy tracą połysk.

Tych kosmetyków aktualnie używam: szamponów i odzywki FM Group oraz olejku arganowego Lecher.

Jak często myć głowę? Zależy to od włosów i naszego trybu życia. Jeśli w ciągu dnia często chodzimy po mieście, to chłoną one całe zło z powietrza (spaliny i inne zanieczyszczenia). W takim wypadku należałoby ten brud codziennie zmyć. Tak samo, jeśli często uprawiamy sport to trudno po ostrym treningu nie umyć włosów. Niemniej jednak dobrze jest czasem dać im odpocząć od wody. Ja się trzymam zasady, że jeden lub dwa razy w tygodniu daję im odetchnąć. Wiadomo, że po myciu fryzura jest lepsza, lepiej się układa i ładnie lśni, ale warto się przemóc i odpuścić czasem mycie głowy. Długofalowy efekt jest nieporównywalnie lepszy. Włosy są zdrowsze i mniej się przetłuszczają. Wiem, bo sama długo nie mogłam się powstrzymać od codziennego odświeżenia fryzury.


Szuszenie

Suszarka to świetny wynalazek, ale nie niezbędny (ostatnio użyłam suszarki kilka miesięcy temu). Kiedy jest ciepło  nie warto męczyć włosów gorącym powietrzem. Jeżeli dobrze je odciśniemy w ręcznik będą suche po pół godzinie. Podkreślam  – odciskamy włosy w ręcznik, ale nie wycieramy! Trąc włosy i skórę głowy bardziej sobie zaszkodzimy aniżeli pozbędziemy się wilgoci. Wycieranie łamie i narusza cebulki włosów i wcale nie przyspiesza ich schnięcia. Ja sobie zawijam taki zmyślny "turban" z ręcznika na głowie, robię makijaż, a jak skończę zdejmuję „turban” i w trakcie, kiedy jem śniadanie, włosy sobie spokojnie schną. Wszystko to kwestia wyrobienia pewnych nawyków.

Czasami jednak trzeba użyć suszarki (żeby ułożyć włosy na wielkie wyjście, czy po prostu cudem zdążyć do pracy, na zajęcia etc.). Warto więc zainwestować w porządny sprzęt, najlepiej posiadający również opcję chłodnego suszenia. Wtedy możemy potraktować włosy na przemian ciepłym i chłodnym powietrzem, dzięki czemu nie dopuścimy do ich przegrzania się.


Jak zadbać o włosy po wyschnięciu?

Mój typ włosów to cienkie i suche. Jeśli też borykacie się z problemem suchych i rozdwajających się końcówek, to gorąco Wam polecam olejek arganowy. Jakiś czas temu pokazała mi go moja fryzjerka. Kiedy włosy już wyschną po myciu, biorę kroplę olejku, rozcieram w dłoniach i wcieram w końcówki włosów. Robię tak od ponad pół roku i efekty są fantastyczne. Sam olejek jest bardzo wydajny, zatem warto w niego zainwestować.

Kończąc wątek codziennej pielęgnacji dodam jeszcze kilka słów o rozczesywaniu włosów. Generalnie, dobrze pielęgnowane proste i cienkie włosy nie powinny się mocno plątać. Wiem to z doświadczenia, ponieważ zanim zainteresowałam się instytucją odżywek i innych bajerów miałam wiecznie splątane blond kudełki. Ale jeśli rzeczywiście macie problem, to jest mnóstwo preparatów ułatwiających rozczesywanie, a poza tym przyda się dobra szczotka i dobry grzebień. Przy długich włosach obowiązkowo powinno się mieć dużą szczotkę, najlepiej drewnianą i najlepiej z włosia, albo chociaż z dodatkiem włosia. Taka szczotka świetnie rozczesuje włosy, i co ważne - od włosia i drewna nie będą nam strzelać "pioruny" z głowy. Elektryzowanie się włosów to moja (i wielu innych kobiet) największa zmora, szczególnie zimą. Dobra odżywka może nas przed tym uchronić. Z akcesoriów przydatny jest też grzebień z szeroko rozstawionymi ząbkami. Doskonale się sprawdza w rozczesywaniu mokrych włosów.


Pielęgnacja "długookresowa"

Mama mówiła: Załóż czapkę! Wprawdzie nasza rodzicielka miała na myśli ochronę przed przeziębieniem, to włosom też to dobrze zrobi. Wiele kobiet nie lubi nakryć głowy, ale nasze cebulki  nie tolerują mrozu i trzeba to uszanować. Nie zaszkodzi pod spód spiąć włosów, wtedy się mniej połamią niż kiedy zostaną rozpuszczone. Z resztą ostatnio czapki stały się modne więc już nie ma żadnej wymówki: dla zdrowotności i pięknej fryzury - nosimy je i koniec! Dzięki temu włosy będą nam mniej wypadać i zachowają dobrą kondycję przez całą zimę.

To wszystkie moje czapy i czapeczki: grubsze, cieńsze, większe i mniejsze :)

Od czasu do czasu, tak jak na twarz, tak i na włosy możemy nałożyć jakąś odżywczą maseczkę.  Tutaj polecam poeksperymentować z różnymi domowymi metodami. W internecie można znaleźć dużo ciekawych przepisów na naturalne kosmetyki. Ja czasem robię sobie maskę z jajka, oliwy i soku z cytryny. Nakładam ją na całe włosy, następnie zakładam na głowę foliówkę, a na tą foliówkę jeszcze ręcznik. W takiej konstrukcji posiedzę sobie ok. 20 minut i potem dokładnie myję włosy i głowę. Są potem takie mięciutkie, że aż miło je pogłaskać. "Atmosfera" wewnątrz folii zawiniętej w ręcznik doskonale sprzyja wchłanianiu się wszelkich składników odżywczych w głąb włosów.

Mam nadzieję, że przyda się Wam te kilka porad. Wszystko to wypróbowałam na sobie. Swoje wskazówki wspierałam wiedzą zaczerpniętą z czytanych przez lata artykułów, słuchanych wypowiedzi ekspertów i porad fryzjerów.

A jak Wy dbacie o swoje włosy? Podzielcie się swoimi sposobami w komentarzach. A może już próbowałyście moich metod? Tym bardziej, napiszcie jak wrażenia :-)